Tworzenie przepisem na wolność – rozmowa z multiartystą XPABLO

Share Button
Kruchość życia by XPABLO

Kruchość życia by XPABLO

Rzuciła mnie kobieta
rzuciłem kumpli
potem pracę
potem alkohol
potem kraj
a na końcu
rzuciłem co się dało
a wtedy on
rzucił się na mnie
upadłem
obudziłem się w szpitalu
rzuciłem szpital
wtedy poczułem
jak mała kropla
rzuciła mi się
z nieba

XPABLO, Kropla”

Nota biograficzna

Ręka artysty XPABLO

Ręka artysty XPABLO

XPABLO, poeta, prozaik, pisarz ikon, malarz, rzeźbiarz, fotografik, urodził się w 1968 roku w Poznaniu. Studiował na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu na kierunku filozofia. Debiutował tomikiem Kolorowe kwiaty już nie wyrosną (1991), potem ukazały się kolejne zbiory wierszy min. Twarz z białym cieniem (1993), Nie boję się umrzeć (1995), Wybór wierszy (1997). Na wydanie czeka powieść Przepis na wolność (2012). W tym roku czekają kolejne dwie książki poetyckie pt. „Na usta czerwonej dziewczynie” (2016) oraz „Na rozdrożu możliwości wyczuwam wszystko” (2016). Od ponad 30 lat związany z fotografią (wystawy prac w galeriach w Londynie i Poznaniu).
Zafascynowany historią drugiej wojny światowej, a szczególnie propagator Cichociemnego Jana Piwnika „Ponurego” (janpiwnik.pl). Miłośnik kultury i sztuk Dalekiego Wschodu. Studiował kaligrafię japońską, medytował w aśramie zen, ćwiczył jogę, judo, jujitsu, karate, kyokushinkai, iaido oraz aikido u spadkobiercy Shoji Nishio. W swoim dorobku ma opublikowanie około dwudziestu książek poetyckich indywidualnych oraz antologii. Obecnie mieszka i tworzy w Londynie.

 

Odwiedziliśmy artystę w jego prywatnym warsztacie.
Zapraszamy na relację ze spotkania.

Jest Pan multidyscyplinarnym artystą. Proszę powiedzieć, czym w istocie się Pan zajmuje i co stanowi treść pana życia?
Zajmuje się sztuką i to jest moje życie. Tworzę, by wyrazić cząXPABLO stkę samego siebie. Nie ma nic cenniejszego od tworzenia. Tworzenie to kreowanie – jest to synonim pochodzący z łaciny od budować, konstruować, czyli tworzyć coś z niczego. Gdy się zastanowimy, każdy coś tworzy. Matka gotuje obiad, córka piecze ciastka, polityk tworzy historię itd. Natomiast ja tworzę sztukę, chcę wydobyć piękno na świat. Tylko czyste piękno ma głęboki sens, więc wydobywam różnymi dostępnymi środkami. Czy się to udaje to już inny temat.  

Co spowodowało, że to właśnie sztuka jest nieodzownym elementem Pana życia?
Głębokie załamanie w dzieciństwie doświadczone przez chorobę. Poczułem brak sensu życia także po śmierci Ojca, z którym byłem mocno związany oraz śmierci kilku bliskich osób w krótkim odstępie czasu. To na zawsze przekreśliło moje widzenie rzeczywistości. Choć nie zdawałem sobie z tego sprawy, ta choroba zmieniła wszystko. Przez większą część życia tak naprawdę poszukiwałem samego siebie. Zadawałem sobie dwa pytania, chyba najważniejsze dla każdego z nas. Kim jestem? I dokąd zmierzam?

Dziś wiem, że jestem na właściwej drodze. Wiem, kim jestem i co robię w życiu. Dlatego wszystko robię dla sztuki. Czy maluję obraz, czy rzeźbię albo piszę, zawsze chodzi o jedno. O wydobycie kawałka czegoś, by się tym podzielić. Pokazuję mój mały świat wewnętrzny, transformując go w materię. Czasem różnymi środkami, ale cel jest ten sam.

Od kogo wszystko się zaczęło, kto był Pana autorytetem? Kim się Pan inspirował?
Moim autorytetem był Ojciec i choć walczyłem z nim całe życie, nawet po jego śmierci. On potrafił wszystko!  Ja ledwo staje w jego długim cieniu.

Moimi największymi inspiracjami byli twórcy Wschodu, tego bliskiego i dalekiego. Całe życie jestem związany ze Wschodem, więc chyba nie ma się co dziwić. W literaturze cenię Sołowjowa, ale też muszę wyjść z ukłonem na zachód i Bukowski nie jest mi obcy. W malarstwie cenię Mondriana oraz Leonardo da Vinci. Byli to malarze, którzy malując, wyliczali geometrycznie każdy swój obraz.

Poezja XPABLO

Poezja XPABLO

Co było pierwszym przejawem Pana twórczości?
Po chorobie, o której wspominałem, zacząłem pisać. Miałem taki natłok informacji, że chciałem je gdzieś zatrzymać. I tak zeszyt za zeszytem zapisywałem urywki myśli. Potem na pierwszej maszynie do pisania, później na komputerze. Tak to się zaczęło. Ojciec był fotografikiem, miał ciemnię i sprzęt. Na początku tego nie cierpiałem, choć musiałem się uczyć. Mówiąc krótko, nienawidziłem tego. Potem się zmieniło i tak zostało. Później pojawiło się malarstwo i rzeźba.

Co w ogóle jest potrzebne, aby móc tworzyć?
Trzeba żyć! Żeby coś napisać prawdziwego trzeba najpierw to przeżyć, wtedy to ma swoją wartość. Trzeba żyć pełną piersią na 100%. Życie dostarcza nam materiał na tworzenie non stop. Wystarczy się tylko wsłuchać … Otworzyć oczy, popatrzeć, posłuchać. Zatrzymać się na moment, a nie biec z komórką w ręku, po to są właśnie ławki … Ponadto trzeba znaleźć jakąś muzę, bo nie ma sztuki bez muzy. 

Kto jest zatem Pańską muzą?
Na przestrzeni lat przychodziły i odchodziły jak to z muzami. Te najważniejsze zostały w sztuce, reszta niech będzie milczeniem.

Czym i na czym Pan maluje?
Maluje głównie olejami na płótnie, ale akryle nie są mi obce, od nich zaczynałem malować. Lubię także pisać ikony. Można się wtedy bardziej wyciszy i wsłuchać w siebie. Każdy może zacząć pisać ikony. Wystarczy kawałek drewna i farba. Gorąco polecam! Można się o sobie dużo dowiedzieć, jednocześnie uczyć się cierpliwości, spokoju i wyciszenia. Pozwala mi to nieustannie patrzeć w głąb siebie, gdyż jesteśmy niewyczerpalną studnią bez dna. Mamy tyle bogactwa w środku, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Większość jest nieświadoma tego, żyjąc obok. Zahacza to o mistykę, która nie jest mi obca i bez której nie potrafię żyć. Gdyż wszystko, co dzieje się w naszym życiu wewnętrznym uzewnętrznia się tu w świecie materialnym.

Proszę powiedzieć jaki styl dominuje w Pańskim malarstwie i jak wygląda proces tworzenia obrazu na płótnie?
Są to abstrakcje geometryczne. Jestem zafascynowany neoplastycyzmem, choć dziś wszystko idzie wciąż do przodu i to malarstwo z lat dwudziestych nie ma racji bytu, ale jakąś cząstkę mam i podążam tą drogą. Nie jest to ściśle neoplastycyzm, gdyż maluję tylko jednym kolorem, ale może z czasem się to zmienić. Wszystko się zmienia, moje tworzenie również.

Proces tworzenia polega na zagruntowaniu obrazu, następnie wykonuję szkic, który wcześniej najpierw musi chodzić mi po głowie, potem utrwalam go za pomocą programu graficznego na komputerze. Następnie po zrobieniu szkicu maluję obraz.

Aby zachować trwałość obrazu, zapewne trzeba go zakonserwować. Jak wygląda to w praktyce? Czego Pan używa?
Tylko werniks w sprayu.

Chociaż wiem, że ciężko będzie o odpowiedź, to nasuwa się pytanie, jak długo trwa namalowanie obrazu? Może inaczej, ile najdłużej  spędził Pan nad jednym obrazem?
Najdłużej to malowałem nie sam. Było to duży obraz japoński Shogun ze świtą, którego tworzenie zajęło prawie 2 lata. Złocenia pochłonęły dużo czasu, a także odwzorowanie postaci. Normalnie maluję około 3-4 tygodni.

Co jest motywem przewodnim w Pana malarstwie?
Abstrakcja geometryczna – mówiąc krótko, ale inspiruje mnie kosmos, muzyka i wszystko, co mnie dookoła otacza, więc jestem połączony z całym światem, zresztą jak każdy z nas. Niby jesteśmy odrębni, ale każdy jest ze sobą połączony.

Skąd czerpie Pan pomysły? Co pobudza Pańską kreatywność? Czy są jakieś specjalne rytuały, które sprzyjają Pana twórczości?
Rytuałów nie mam! Jak wiadomo, trzeba się koncentrować  na tym, co chce się zrobić, a potem wdrożyć to w czyn. Bez pracy nic nie powstaje. Samo nic się nie zrobi, najpierw przychodzi jakiś pomysł – drobna iskierka i trzeba z tego czasem wykrzesać ogień. Żeby palił się przez dłuższą chwilę, a jak się uda przez całe życie, to już bardzo dobrze. Cały czas do tego zmierzam.

A co jest dla Pana istotą sztuki?
Hm… Tego nie da się zdefiniować. Opowiem taką historię: W czasie wojny Churchillowi przyniesiono projekt budżetu kraju. Przeczytał uważnie i zapytał:
A gdzie pieniądze na kulturę?
Przecież trwa wojna więc jaka kultura!
Jeżeli nie ma kultury, to po co my, do cholery, walczymy?! – zdziwił się Churchill. Dla mnie sztuka to piękno, ale każdy ma inne pojęcie piękna i sztuki. To jest jak ocean, jeden lubi lazur inny nie. Jeden lubi morze inny jezioro, dla innych ocean jest za duży itd. Sztuka to bardzo płynne pojęcie.

Fotografuje Pan od ponad 30 lat. Może Pan na podstawie swoich doświadczeń i zmagań z całym sprzętem fotograficznym (wcale nie lekkim 30 lat temu – śmiech) odpowie na nurtujące wielu krytyków pytanie: Fotografia jest sztuką?
Zawsze była i będzie. To są tylko środki wyrazu i różnego rodzaju techniki. Pamiętam jak mój Ojciec pierwszy miał kolor na fotografii analogowej. Cały dom był w odczynnikach oraz chemikaliach, ale co to była za radość. Kolor oczywiście nie był ten sam co dziś, bardziej wchodził w niebieski, ale jaki był zachwyt. Dziś kolor nikogo nie szokuje, dziś aparat nikogo nie szokuje. Dziś zszokować nie jest łatwo. Sprzęt zmienił się kolosalnie, ale to niczego nie zmienia. Zatrzymanie chwili w kadrze jest dla mnie sztuką, choć jestem bardzo wybiórczy.

Ten spór wynika z dostępności aparatu, dziś każdy go ma w komórce, ale czy jest fotografem? Nie sprzęt czyni fotografa, lecz miłość i pasja. Można się nad tym zastanowić, gdy malarz namalował obraz, natrudził się, a tu przychodzi ktoś, strzela fotkę i w mgnieniu sekund ma to, co tamten artysta wykonywał np. przez 2 miesiące… Te sugestie każdy musi sam przemyśleć i rozstrzygnąć.

Przeglądając Pańskie albumy ze zdjęciami, mam wrażenie, że optuje Pan za architekturą w fotografii. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia porzuconego szpitala. Pomimo że pomieszczenia wyglądają, jakby czas się zatrzymał i „nic się nie dzieje”, to zmuszają widza do zatrzymania i zastanowienia – o to chyba chodzi w fotografii? Urok i dynamikę miejsca podkreśla technika HDR zastosowana do ich wykonania. Proszę powiedzieć coś więcej o Pana fotografii i samej technice HDR.
Bardzo lubię czystą formę. Architektura to coś magicznego. Jestem też fanem komiksów, a w szczególności japońskiej mangi dlatego ta technika jest mi bliska. Zdjęcia wyglądają jak z komiksów. Oczywiście nie wszędzie można ją zastosować, ale opustoszałe szpitale jak najbardziej się do tego nadają. Sama technika to HDR (ang. High Dynamic Range) nic innego jak złączenie trzech zdjęć uprzednio zrobionych na statywie, dokładnie ten sam kadr jest prześwietlony, niedoświetlony i standardowy. Potem łączy się te trzy zdjęcia w programie, trzeba mieć wyczucie, gdyż łatwo przedobrzyć po prostu jak ze wszystkim, musi być umiar. Ze zdjęciami też można przedobrzyć, wtedy wyglądają po prostu źle. Polecam program Photomatix. Ze wszystkich mi testowanych ma najlepsze rezultaty. Oczywiście to moja subiektywna opinia.

Co zamierza Pan robić w przyszłości? Jak Pan widzi swoją twórczość dalej? Będzie Pan gonił współczesne wzorce czy czerpał z kanonów klasycznych?
Współczesne wzorce wcale nie są takie złe, choć gonienie za nimi, jest z góry skazane na porażkę, dlatego idę własną drogą i z niej nie zbaczam. Mówiąc szczerze, lubię klasykę, na niej się wychowałem i ma ona swój niepowtarzalny urok. Tylko i tak wybieram swoją drogę, drogę XPABLO –  jedyną i tylko dla mnie. Przyszłość jest nie znana, nie wiem, co będę robił za 10 lat, ale wiem, że będę nadal tworzył.

Ciężko zbudować rozpoznawalną markę bez wkładu finansowego, nieprawdaż? Komercjalizuje Pan swoją twórczość, by pomóc sobie w tym zakresie?
Przez całe życie byłem idealistą i nie potrafiłem, mówiąc krótko się sprzedać, gdyż uwłaczało mi to gdzieś w środku. Dziś nie mam z tym problemu, jest to produkt estetyczny o dużej wartości, który ma podnosić naszą kulturę, więc powinien być na piedestale. Co prawda tak nie jest, gdyż materia i tak wygrywa, ale liczę, że się to zmieni. Złoty okres sztuki może się przebudzić.

O marce nie mogę dużo powiedzieć, gdyż nie mam w tym doświadczenia, ale uważam, że bez pieniędzy idzie prawie wszystko zrobić. Wszystko jest w głowie. To nie pieniądze nas zatrzymują, tylko my siebie zatrzymujemy swoim: nie mogę, nie da się, nie umiem i nie potrafię. Potrafisz wszystko, gdyż jeśli ja mogę, TY też możesz!

Podobno organizuje Pan wystawę swoich rzeźb w Londynie. Proszę uchylić rąbek tajemnicy. Co będzie można zobaczyć na wystawie i jakie inne atrakcje będą jej towarzyszyć?
Będzie to duża wystawa planowana już od roku. Same rzeźby są robione przez osiem miesięcy. Na zaproszenie przyjeżdża mistrz, który będzie leczył tybetańskimi misami. Będą różne atrakcje, o których nie mogę powiedzieć, gdyż mają zaskoczyć na samej wystawie, by wzmocnić odbiór oraz intensywność przeżyć. Bardzo mocno jest ona związana spirytualnie z indianami z puszczy amazońskiej – z konkretnym plemieniem Brassa.  Będzie to działało na trzy najważniejsze zmysły. Bardzo gorąco zachęcam do przyjścia, bo naprawdę warto coś takiego przeżyć.

Brzmi bardzo tajemniczo i zachęcająco. Mam nadzieję na kolejne spotkanie podczas wystawy.
Na zakończenie coś od Pana dla naszych czytelników. Bez wolności nie ma radości z życia. Jaki jest Pana przepis na wolność? Na pewno znajdziemy odpowiedź, czytając Pana powieść, ale w kilku zdaniach proszę nam powiedzieć, co sprawia, że Pan jest wolny?
Przepis na wolność to moja powieść, trzeba ją przeczytać, by się dowiedzieć. Mówiąc konkretnie, bez miłości nie ma wolności. Bez miłości do samego siebie, bo gdy kochasz w prawdzie samego siebie, kochasz innych ludzi. Ludzie to lustra odbijające nasze wady i zalety. Tylko nie mówię o górnolotnych stwierdzeniach miłości. Mówię o życiu, nieocenianiu innych, pozostawieniu innym przestrzeni i niezabieranie jej, mówię o każdym ważnym dniu,  tu i teraz. O niewybieganiu w przyszłość ani w przeszłość, o życiu i cieszeniu się każdą możliwą chwilą, tu i właśnie teraz. Świadome życie i tworzenie – to jest dla mnie prawdziwa wolność!

Co, zatem poradziłby Pan młodym, zagubionym w dynamicznym otoczeniu? Jak żyć, aby nie zatracić siebie w świecie, w którym nie brak zła i pokus? Jak trafić na tę właściwą ścieżkę? Jak znaleźć złoty środek?
Jeżeli ktoś jest zagubiony to dobrze, gdyż może się odnaleźć, ale musi chcieć wciąż poszukiwać całym sercem i się nie poddawać otoczeniu, które potrafi obciąć skrzydła, a zwłaszcza nie może poddać się sobie. Uważam, że zła nie ma, jest zawsze brak czegoś…

Jak trafić na właściwą ścieżkę to głęboki temat i nie wiem, czy mamy tyle czasu. Najlepiej przyjść na moją wystawę. Cała wystawa jest poświęcona właśnie poszukiwaniu samego siebie. By zrzucić swoje blokady i stanąć ze sobą w prawdzie twarzą w twarz. Wtedy można zmienić swoje życie … Tu i teraz ciesząc się każdą chwilą.

Patrzymy na innych, zazdroszcząc im, czujemy się niedowartościowani, że my nic nie możemy, bo nie wierzymy w siebie. I wtedy tworzą się zbędne (złe) emocje, które nas blokują i powstają blokady. A trzeba się ich pozbywać, by robić miejsce na nową, naszą energię. Energię życia, która daje, a nie zabiera z nas życie. Każdy z nas jest wielką kopalnią brylantów.  A wiem, o czym mówię! Pozwól sobie drogi odbiorco na to, co chcesz i nie blokuj się, raz na zawsze …
Może wrócimy do tego, gdyż na to trzeba poświęcić więcej czasu.

Słuchając Pana wypowiedzi, odnajduję podobieństwo z pewną kobietą, którą poznałem. Mówicie o życiu i emocjach z taką swobodą. Nie wiele osób potrafi uwolnić drzemiące głęboko pokłady piękna i podzielić się nimi z innymi. To też jest sztuka. Nie uważa Pan? A może ta umiejętność jest nie tylko elementem miłości, a także właściwą istotą sztuki?
Dokładnie. Piękny człowiek – piękne pytanie!
Sztuka jest wszędzie, gdzie jest człowiek. Możemy przecież z posiłku, który jest rutyną, zrobić
arcydzieło sztuki to dlaczego ze zwykłych zajęć tego nie możemy zrobić? Sztuką jest przyznać się do błędu, jak mówi przysłowie, dlatego że małe ego, które siedzi w nas, robi nas ciągle w konia, a my mu ufamy. Wznieśmy się ponad wszystko i ufajmy sobie, wierzmy sobie. Jesteśmy piękni, wartościowi i najważniejsze MOŻEMY WSZYSTKO!!! I nie odpowiadaj sobie: No ja na pewno NIE! Jeśli tak odpowiesz, przyjdź na wystawę, a dowiesz się, dlaczego jesteś taki (taka) wyjątkowy (wa) !!!

Było mi niezmiernie miło Poznać człowieka, któremu życie dało lepsze lekcje niż „Oxford” i od którego wszyscy możemy się uczyć.
Życzę powodzenia w życiu i sukcesów w pracy artystycznej.
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Damian Pawlos

Po więcej informacji odwiedzajcie oficjalną stronę artysty:
www.xpablo.com

Lista publikacji pisarza oraz sklep, gdzie można je nabyć, znajduje się na stronie:
www.xpablo.eu/poetry
www.xpablo.eu/shop

Zapraszamy.
Zespół aRTofFOTO.eu

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Share Button
Tagi , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.
  • O, a ja jestem magistrem (magistrą???) sztuki 😀 Konkretniej w zakresie muzyki, ale coraz częściej mam potrzebę innych artystycznych doznań. Ludzie (i ich twórczość) tacy jak XPABLO bardzo motywują – że się da, że nasza potrzeba wyrażania się ewoluuje i można, a wręcz trzeba! szukać innych form wyrazu. Nie sądzę, bym zaczęła malować czy rzeźbić, ale bardzo, ale to bardzo lubię tworzyć foto-albumy. A ostatnio – i tu już kompletna abstrakcja – czeszę dzieci 😉 I myślę, że to też sztuka ;D

    • Każdy przejaw artystycznej działalności zasługuje na pochwałę. Nawet czesanie dzieci, jeśli sądzisz, że to sztuka:)

  • Wow! Powiedziałabym, że inspirujące!

  • Ojej bardzo inspirujące 🙂 Czytałam z zapartym tchem do końca. Świetna sprawą jest wypowiadanie się o tym co się robi z taką pasją, to prawdziwa sztuka 🙂

    • Tak to prawda. Tylko prawdziwa pasja pozwala na tak swobodne wypowiadanie się o tym co się robi.

  • Niesamowicie inspirujący wywiad, zgadzam się szczególnie z tym, co
    XPABLO powiedział na temat „znajdywania złotego środka”, a
    najważniejsze, że jego słowa maja odzwierciedlenie w sztuce, którą
    tworzy 🙂